Wizja lokalna

Wizja lokalna jest zawsze bardzo ważna! Przed każdą sesją jedziemy na tzw. wizję lokalną.

Dokładnie sprawdzamy miejsca, które klient wybrał jako tło do zdjęć – często udaje nam się przekonać go do zmiany planów zdjęciowych na efektowne wnętrza zamiast nudnego białego tła. Nam oczywiście jest trochę trudniej, bo robimy zdjęcia w kilku lokacjach zamiast jednej, ale dla nas im trudniej tym lepiej :-) Bo nic bardziej nie cieszy niż opinia jednego z naszych klientów: "To naprawdę nasze biura? – piękne".

Czasami wspólnie wymyślamy nowe rozwiązania. Wirtualna Polska zwróciła się do nas z zapytaniem o sesję Zarządu. Wspólnie wpadliśmy na pomysł zrobienia zdjęć w nowej, jeszcze zupełnie pustej i surowej siedzibie w Wiśniowy Business Park. Powstały fantastyczne zdjęcia, które pokazały zespołowi WP ich nową przestrzeń pracy i nie były to nudne zdjęcia. Poniżej kilka zdjęć z making-off i wizji lokalnej.

Jedna z największych kancelarii prawnych w Polsce poprosiła nas o wykonanie zdjęć biznesowych. Oczywiście zrobiliśmy to co chciał klient. Ale natomiast najbardziej spodobały się ujęcia (jak zwykle testowane na sobie), wykonane na tarasie ostatnim piętrze siedziby kancelarii.

To samo robimy w studio zaproponowanym przez klienta. Ostatnio zdarzyło nam się robić sesję w miejscu, gdzie elementem scenografii był samochód o szerokości 2 metrów. Zewnętrzne studio napisało, że dysponuje wjazdem o szerokości 2.10 m. Pojechaliśmy zmierzyć – wyszło, że studio ma... tylko 190 cm 😱 – na szczęście zostało kilka dni, żeby zmienić studio.

Sprawdzanie lokalizacji jest więc zawsze bardzo ważne!

Zaprzyjaźniona z nami redakcja THINK MICE zleciła nam wykonanie sesji Roberta Szulca – zapalonego podróżnika i organizatora wyjazdów incentive ze Świat na raty – moja podróż dookoła świata. Wpadliśmy na pomysł zrobienia jej tuż po 17-ej w pobliżu nowego kompleksu biurowców. Dzień przed sesją przetestowaliśmy na sobie ujęcia :-)

Dzień później udało nam się zrobić niesamowitą sesję na trawie i w wodzie, starając się nie skupiać przy tym na sobie uwagi ochrony pobliskich biurowców. Powiemy tak: udało się, ale bardzo pomogły tłumy uśmiechniętych buziek z korporacji, które z okien swoich biurowców patrzyły, jak normalny facet wchodzi w biały dzień do wody, a potem w trawę …

Ostatnio zdarzyło się coś gorszego: na piętrze, gdzie miała powstać sesja, kilka dni przed jej terminem, rozpoczął się remont (wiertarki, kurz, kable, wózki itd ). Musieliśmy kombinować: skorzystaliśmy z pustego wnętrza zaprzyjaźnionej firmy piętro niżej. Wcześniej testując ujęcia na sobie, zrobiliśmy świetne zdjęcia, z których klientka była bardzo zadowolona.